sobota, 4 lutego 2017

|| Five years Different || JINKOOK



" Pamiętam dzień w którym się poznaliśmy.

Wtorek 8 sierpnia 2013 rok.

Tak to ten dzień. Było jakoś popołudnie. Godziny dokładnie nie pamiętam i żałuję.

Ale dzięki decyzji pójścia w ten dzień na Bubble Tea, poznałem Ciebie.

Siedziałeś przy stoliku ze słuchawkami na uszach, popijając napój.

Dosiadłem się do Ciebie. Sprawiałeś wrażenie przyjacielskiej osoby.

Zauważając mnie, zdjąłeś słuchawki obdarowując mnie przesłodkim uśmiechem.

Jako pierwszy przedstawiłeś mi swoje imie.
~ Annyeong. Jestem JeongGuk. Ale mów mi JungKook.
Pasowało te imię do Ciebie idealnie.
Delikatne i urocze jak ty.
Również podałem ci swoje imię.
Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się od dziecka.
Jestem od Ciebie dużo starszy. Gdy podałeś mi swój wiek zdziwiłem się.
~ Mam siedemnaście lat.
Wyglądasz na dojrzalszego.
Ja przy Tobie to już stara dupa.
~ Dwadzieścia dwa lata.
Pięć lat różnicy, a rozmawiamy jak rówieśnicy.
Teraz nie wiem, czy ty jesteś tak dojrzały, czy ja tak dziecinny.

Uzupełniamy się. Jak to się dzieje, nie wiem.

Zaprosiłem cię na drugi dzień na spacer. Zgodziłeś się podając mi swój numer.
Pożegnaliśmy się i ruszyłem do domu.
Od razu czułem dziwną pustkę, tak jakbym potrzebował cię zawsze przy sobie.
Pamiętam. Nie mogłem spać całą noc.
Chciałem Cię już zobaczyć.
Nie wiedziałem jak wygląda miłość od pierwszego wejrzenia.
Nie spodziewałem się niczego.
Zadurzyłem się w Tobie, ale nie mogłem wymagać tego samego od Ciebie.

Byłeś młodziutki i nie oglądałeś się za miłością, a na pewno nie za miłością do chłopaka.

Tak myślałem.

Z niecierpliwością wyszykowałem się do wyjścia.
Ruszyłem na umówione miejsce.
Po drodze kupiłem Bubble Tea.
Twoje ulubione z sokiem truskawkowym.

Już o Tobie coś wiedziałem.

Gdy dotarłem na miejsce ujrzałem Twoją sylwetkę, która siedziała do mnie tyłem na huśtawce, która lekko się kołysała.
Słuchawki znów były w Twoich uszach.
Nie wiem czego tak zawzięcie słuchałeś,
Ale było widać, że zamykasz się w innym świecie.
Świecie pięknej muzyki.

Twój ubiór pamiętam do dziś.

Luźny miętowy T-shirt, czarne obcisłe rurki z dziurą na kolanie, pasujące do Twoich kruczoczarnych włosów oraz Twoje ukochane zniszczone melonowe trampki za kostkę.

Podszedłem do Ciebie wystawiając rękę Ci przed nos z kubkiem.
Nie zauważyłeś mnie bo stałem za Tobą.
Wziąłeś napój ściągając słuchawki.
Wygiąłeś głowę do tyłu by móc mnie ujrzeć.
Obdarowałem cię uśmiechem, czochrając twoje włosy.
Zrobiło się niezłe gniazdo.
Próbowałeś naprawić to co zepsułem.
Nieudolnie.
Nadal niektóre kosmyki fikały na delikatnym wietrze.

Znów rozmowa płynęła.
Rozmawialiśmy o wszystkim.
Zaczął padać deszcz.
Spadały pojedyńcze krople, które po chwili zamieniły się w ulewę.

Pamiętam, chciałem coś powiedzieć.
Chyba, żebyśmy się schowali.

Przerwałeś mi.

~ Hyung.. Zostańmy.. Nie idźmy nigdzie..Tu jest dobrze.. Deszcz nie przeszkodzi w tym co chce powiedzieć.. 

Może to trochę dziwne ale to ty zrobiłeś pierwszy krok.

~ Słuchaj Hyung...jestem jeszcze młody i zaślepiony przez niewinność. Ale wiem jedno, nigdy nie czułem czegoś takiego. Nie wiem jak to nazwać....a- ale czuję to przy Tobie.

W Twojej wypowiedzi nie było ani kawałka niepewności.

Byłeś świadomy tego co mówisz.
Twoja twarz była poważna.
Nie wiem czy tak się da, ale jeszcze bardziej doroślejsza.

Podszedłeś do mnie, zostawiając już pusty kubek na siedzeniu swojej huśtawki.
Zatrzymałeś się tuż przy mnie nachylając się tak, że nasze twarze były na tej samej wysokości.
Zaśmiałeś się delikatnie widząc mój zdziwiony wyraz twarzy.
Nagle uśmiech znikł, a dzieląca nas odległość została skrócona do minimum.
Poczułem na swoich ustach motyli pocałunek.
Wgramoliłeś mi się na kolana, wtulając w moje ciało.
Byliśmy już przemoknięci od deszczu.

Wyszeptałeś

" Saranghaeyo Hyung" 

Usłyszałem lekkie załamanie w Twoim głosie.

Odsunąłem Cię lekko od siebie, by móc spojrzeć na Twoją twarz.
Oczy zaszkliły ci się od łez.
Wziąłem Twoją buźkę w dłonie.
Starłem pierwszą łzę, która opuściła Twoje piękne oczy.
Wiedziałem o co chodzi.
Bałeś się mojego odrzucenia.

~ Nie płacz mój Cookie.

Uśmiechnąłeś się lekko na to zdrobnienie.

~ Saranghaeyo

Powiedziałem patrząc ci w oczy.
Pocałowałem Cię.
Odpowiedziałeś.
A ten motyli pocałunek zmienił się w przepełniony uczuciem miłości.

Może to dziwne, że taka miłość może przetrwać.

Bo co różnica wieku?

Ta sama płeć?

Ale czy na pewno to jest powód?

Uważam, że nie.

A dlaczego?

Dzisiaj mijają cztery lata od naszego spotkania.

Tak czwarta rocznica naszej miłości, która z dnia na dzień się wzmacnia.

Dziś mam dwadzieścia sześć lat.

Ty dwadzieścia jeden.

Jesteś już dorosły.

Mimo to zachowałeś swój urok i spontaniczność nastolatka.

Wciąż w moich oczach jesteś, moim słodkim nastolatkiem, którego nazywam Cookie ~

                                    ♥  ~ To ja Twoja 26-letnia stara dupa ~ ♥












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz